sobota, 13 grudnia 2014

Rozdział 2. I'm Harry Styles.

 muzyka: >klik<

Obudziły mnie promienie słoneczne. Nie chce mi się iść do szkoły. Po co ostatni tydzień został. Ja i moja mama uważamy, że to bez sensu. Uczę się dobrze i nie potrzebuję dalej chodzić do szkoły.
Wyszłam z łóżka i wytarłam dłońmi, oczy. Ziewnęłam i wstałam. Włosy związałam szybko w niechlujnego koka. Podeszłam do komody, z której wyciągnęłam bluzkę odsłaniającą brzuch i białe leginsy. Poszłam do łazienki. Mam zamiar pójść pobiegać.
Ogarnęłam się i zeszłam na dół. Jai łaził w bluzce i spodenkach. Nowość. Jego bliźniaka nie było. Beau zaś siedział w kuchni. Poszłam do tego pomieszczenia. Nie zauważona przez braci wzięłam butelkę wody. Włosy związałam w wysokiego kucyka. Włożyłam trampki na stopy i bezszelestnie wyszłam z domu.
Włożyłam swoje duże słuchawki na uszy i telefon musiałam trzymać w rękach. W drugiej dłoni butelka.
W słuchawkach leciała piosenka The Offspring "Pretty Fly" . Biegłam przed siebie. Słońce już świeciło. Bardzo mocno. Nie byłam sama. Mijały mnie osoby , które też zawzięcie biegały. 
Zaczęłam się uśmiechać do siebie kiedy usłyszałam tekst tej piosenki. Przymknęłam oczy i tak biegłam. Pożałowałam tego. Wpadłam na kogoś. Siedziałam na ziemi. Telefon i butelka wypadły mi z dłoni. Westchnęłam głośno i ściągnęłam słuchawki z uszu. Podniosłam się szybko.
Moim oczom ukazał się widok wczorajszego Harry'ego. Pięknie.
-Mogłabyś uważać!- syknął i kręcił nadgarstkiem.
-Ciebie też miło widzieć Harry- burknęłam. Spojrzał na mnie z przymrużonymi oczami.
-Proszę dalej uciekaj- przesunął się i pokazał, że mogę biegnąć.
-Co ci zrobiłam?- zdenerwowałam się. Szczerze nie mogłam wytrzymać. Denerwuje mnie jego zachowanie. Zadumany w sobie. Myśli, że wszystko mu wolno. Jednak to jest świat ... tego nie ogarniesz.
-Zachowujesz się jak suka... tylko tyle mam do powiedzenia.- opanuj się Ag.
-Suka to , tylko słowo, które ma wywołać moją reakcję? Mylisz się.- pokręciłam palcem.
-Jednak coś w tej główce jest.- prychnął.
-Dlaczego uważasz, że jestem suką?- zapytałam się.
-Jesteś jak reszta... Chłopaki polecieli na waszą tymczasową wiedzę o zespołach. Na mnie to nie działa- zaczęłam się śmiać. Miałam powód.
-Nie jestem jak reszta... Mam dużą wiedzę o zespołach i nie musi to na ciebie działać... Nic ci nie zrobiłam. Sam obraziłeś się na mnie i Bailey- usiadłam na ławkę bardzo blisko położoną. On zasiadł koło mnie.
-Ok... to może od nowa- powiedział po dość długiej ciszy.-Harry Styles. Mam 20 lat. Mam starszą siostrę Gemme. Pochodzę z Chapel Holmes. Teraz ty- wskazał na mnie.
-Ok... Aggie Brooks. Mam 17 lat. Mam trójkę starszych braci. Jai i Luke , bliźniacy, oraz Beau. Pochodzę stąd z Melbourne... miasta tańca- zaśmiałam się.
-Dobra... Interesuję się muzyką i razem z kumplami piszemy teksty. Po zerwaniu z "sławną dziewczyną" zamknąłem się co do poznawania innych- westchnął.
-Mhm... Jestem nieśmiała, tylko dla obcych. Jak kogoś poznam mówię dużo. Interesuję się muzyką, ale wolę grać czyjeś piosenki niż pisać. Nie miałam chłopaka i nie całowałam się.. Szczerze? Nie przeszkadza mi to- wzruszyłam ramionami.Upiłam łyka z butelki.
-Do szkoły się nie chodzi?- zmienił temat.
-Nie chcę się chwalić, ale z takimi ocenami jak mam to wyganiają mnie ze szkoły. Nie chodzi o to, że są złe, tylko zbyt dobre- spojrzał na mnie swoimi hipnotyzującymi oczami. Teraz się przyjrzałam.
-Pani Filozof?- zaśmiał się. Pokiwałam głową. Prychnął.
-Nie prychaj... Odstraszasz wtedy ludzi...- przewrócił oczami.
-Biegamy razem?- zaproponował. Z uśmiechem skinęłam głową. Podnieśliśmy tyłki i zaczęliśmy biegnąc w ciszy. Od czasu do czasu, na zmiennie było słychać jak każdy z nas wypuszcza powietrze. Zgodziliśmy się na słuchanie muzyki. Założyłam słuchawki i włączyłam, co było naprawdę dziwne, Kelly Clarkson "Stronger". Biegliśmy do pobliskiego jeziorka.
Tam już zostaliśmy. Usiadłam nad brzegiem.
-Wyjeżdżasz gdzieś na wakacje?- zapytał się mnie po chwili. Pokręciłam głową, gdyż wpadłam w totalne zamyślenie.
-Nie, raczej nie... Bracia raczej mnie nie zabiorą... Jak zwykle wakacje w Melbourne. Może, w któryś dzień pójdę pooglądać jak tańczą...- wzruszyłam ramionami.-A ty gdzieś się wybierasz?
-Właśnie jestem na wakacjach... Razem z kumplami w sześciu wprowadziliśmy się do początku następnego roku szkolnego- uśmiechnęłam się.
-Aha...- odparłam krótko i szybko.
Rozmawialiśmy dość długo, aż słońce nie zaczęło grzać coraz bardziej. Jeziorko kusiło by do niego wskoczyć i się schłodzić. Jednak wybrałam możliwość powrotu do domu.
Pożegnałam się z Harry'm i poprosiłam o wymianę numerami. Zgodził się. Zdziwiła mnie jego nagła zmiana zachowania. Owszem obraził mnie przezwiskiem, ale nie powinnam reagować. Tak jak wspomniałam , to zwykłe słowo mające na celu wywołania jakiejkolwiek reakcji z mojej strony. Wśród ludzi zostało przyjęte jako słowo obraźliwe , ale ja się tym nie przejmuję. Nie myślę jak reszta. Mam swój światopogląd.
-Jestem!- powiedziałam na cały dom gdy wróciłam. Odpowiedziała mi cisza. Nikogo nie było. Westchnęłam głośno i poszłam do pokoju. Wzięłam zwykłe spodenki i koszulkę z nadrukiem loga Nirvany. Do tego bieliznę. Powędrowałam do łazienki gdzie wzięłam kolejny prysznic. Ubrałam się i wyszłam z łazienki. Podeszłam do telefonu. Na ekranie widniała 1 nowa wiadomość.

Od: Harry.
Miło było porozmawiać. Spotkamy się jeszcze?

Do: Harry.
Po południu? Okay?

Od: Harry.
Okay.

Rzuciłam telefon na łóżko i wyciągnęłam laptopa. Puściłam piosenki Iron Maiden. Usiadłam koło urządzenia. Uśmiechnęłam się do ściany.
-Hej Aggie!- w drzwiach ujrzałam moją przyjaciółkę.
-Bailey jest takie coś jak dzwonek lub zapukaj- przewróciła oczami. Ściszyłam muzykę i wzięłam komputer na kolana. Bai usiadła koło mnie.
-Zerwałam się ze szkoły... Widziałam jak biegałaś z tym Harry'm- powiedziała podekscytowana.
-No tak, ale nie biegłam pod szkołą... A no tak- przewróciłam oczami. Pewnie włóczyła się.
-No właśnie i co?!- usiadła po turecku przodem do mnie.
-No nic takiego... Wpadłam na niego gdy zbyt wczułam się w mój sport. Kłóciliśmy się chwilę, a potem zaczęliśmy poznawać się od nowa. Potem zaproponował byśmy poszli pobiegać. Dobiegliśmy do jeziorka i tam rozmawialiśmy o wakacjach. Oni właśnie przyjechali na wakacje. Wymieniliśmy się numerami i wróciłam do domu.- wzruszyłam ramionami.
-On jest taki uroczy- spojrzała w górę.
-Nie wiem...- powiedziałam z grymasem.
-Wiesz, że prawie każda dziewczyna myślała jak my i latała za nimi? No latają dalej. Szczególnie za twoim Harry'm- wskazała na mnie palcem.
-On nie jest mój- burknęłam.
-Wiem , że nie lubisz Obcych , ale zrób wyjątek. Oni są bardzo fajnymi chłopakami, a widzisz, że Harry jest uroczy. Ma takie oczka. A te loczki- zaczęłam się śmiać.
-Jest uroczy, ale nie jest raczej mną zainteresowany- wzruszyłam ramionami i zamknęłam laptopa.-Wolę się z nim przyjaźnić jak już- przygryzłam wargę.
-Aggie, ale przecież wystarczy coś powiedzieć... wiesz o co mi chodzi- mrugnęła.
-Nie zrobisz tego!- zaczęła się śmiać.-Jak coś powiesz to ja powiem Jai'owi co o nim sądzisz?- ugryzłam się w język. Ktoś wszedł do pokoju.-Wyjdź stąd!- krzyknęłam na bliźniaka, w którym kocha się moja przyjaciółka.
-Co Bailey o mnie sądzi?- moja przyjaciółka się zaczerwieniła.-Kim jest chłopak , o którym tak zawzięcie rozmawiacie?- dokończył pytania. Podniosłam się.
-Chłopakiem jest nowy sąsiad, z którym załapałam kontakt, a Bailey sądzi, że jesteś totalnym idiotą, widzi różnicę miedzy tobą i Luke'iem. Jaką? On jest mądrzejszy od ciebie. Boże dla mnie jesteście we dwójkę takimi samymi idiotami!- udał obrażonego i poczochrał mnie po włosach. Odsunęłam się.
-Coś mi się nie chce wierzyć?- uderzyłam go w bok. Zgiął się i złapał za miejsce. Wyrzuciłam go z pokoju i wróciłam na miejsce.
-Oj jaki debil....- pokręciłam parę razy głową. Wzięłam do rąk gitarę.
-Dla mnie słodki debil- wyszeptała. Posłałam jej groźne spojrzenie.
***
Rozległo się pukanie do drzwi. Ubrana byłam w podarte spodenki i bluzkę odsłaniającą brzuch, koloru białego, a na środku flaga Ameryki. na stopach białe Converse. 
Otworzyłam drzwi.
-Hej- przywitałam loczka.
-Idziemy?- zapytał się. Skinęłam głową. Wyszłam z domu nie informując o tym domowników. Jai za pewnie zbiegłby i dokuczał. 
-Gdzie idziemy?- zapytałam się.
-Niespodzianka- uśmiechnął się ukazując szereg ząbków. Zaśmiałam się. Może jednak Bailey miała rację. Jest uroczy i te oczka. Nie zakochałam się, ale jest ładny.
Zaprowadził mnie do skate parku. 
-Harry nie lubię tutaj być- zatrzymałam się przy wejściu. Odwrócił się w moją stronę. Był dwa kroki dalej. Spuściłam głowę.
-Dlaczego?- szybko podniosłam głową.
-Punki nie są tutaj mile widziane, a ja zdobyłam takie miano. Dowiedzieli się czego słucham i... Bez sensu. każdy ma prawo słuchać i mieć styl jaki chce- Harry złapał mnie za rękę.
-Zaufaj mi- westchnęłam głośno.-To ma być niespodzianka i nikt jej nie zepsuje- ścisnął moją dłoń. Skinęłam głową i zaczął mnie ciągnąć. Usłyszałam muzykę w stylu hip hop. Co on knuje?-Siema- przywitał się z jednym z dresów. 
-Co tutaj robisz z Punkiem?- zapytał się i skinął na mnie. Ścisnęłam pięści.
-Pomyłka. Ag słucha muzyki jak każdy, a tym bardzie się tak ubiera- wskazał na mnie. Spuściłam głowę na co mój kucyk zaczął mnie łaskotać po policzku.
-Niech ci będzie Styles. Co tutaj porabiasz?- zapytał się.-Z Londynu do Melbourne?- gość zaczął tak śmiesznie podskakiwać. Z nogi na nogę.
-Przyjechałem z kumplami. Co robię? Wiesz o co mi chodzi- dres skinął głową. Harry wreszcie puścił moją rękę. Tak, trzymał mnie za rękę cały ten czas.-Nie było tak źle?- wyszeptał do mojego ucha. Szliśmy za tym gościem. Muzyką coraz głośniej było słychać. Ludzie dziwnie na mnie patrzyli. Szłam skrępowała za loczkiem. 
Ludzie zatrzymywali się na swoich deskorolkach. Patrzyli na mnie z odrazą. Pewnie byłam już czerwona.
-Harry...- jęknęłam. Odwrócił delikatnie głowę w moją stronę i skinął nią bym mówiła.-Chcę wracać. Nie czuję się tutaj dobrze... - westchnęłam.
-Zaufaj mi i tyle- znowu wypuściłam powietrze. Muzyka stała się coraz bardziej wyrazista. Zatrzymaliśmy się. Osłupiałam. Tańczyli. Nareszcie mogłam zobaczyć jak ludzie z Melbourne tańczyli.-Harry dziękuję!- przytuliłam go mocno. Objął mnie po chwili.
Skończyli tańczyć. Muzyka ucichła. Jakaś murzynka w obcisłych rzeczach podeszła do nas.
-Czego tutaj punku?- syknęła. Harry stanął koło mnie.
-Masz coś do niej? Słucham takiej samej muzyki jak ona i co też zaczniesz mnie tak nazywać?!- warknął do niej loczek.
-Nie... no nie- zaczęła się jąkać. Nie mogłam zrozumieć nic z jej paplaniny.
-Kto ma coś do jej wyglądu , ma coś do mnie!- krzyknął Harry na cały głos.
-Przestań...- wyszeptałam do niego.
-Jest ktoś taki?!- nikt się nie odzywał. Usta uformowałam w cienką linię. Moje oczy zaczęły mnie piec.-Dzięki!- dokończył.
-Idziemy?- zaproponowałam. Skinął głową z uśmiechem. Wyszliśmy z tego miejsca. Odetchnęłam.-Harry ja nie lubię tutaj być, przepraszam. Tutaj lepiej czują się moi bracia, ale nie ja- pokręciłam głową.
-Nie no co ty... Nie ma sprawy. Rozumiem, ale jak tak mówiłaś , że chciałaś zobaczyć taniec ich to pomyślałem o znajomych. Chciałem sprawić ci niespodziankę- uśmiechnęłam się.
-Dziękuję i wiesz, że...- przerwał mi.
-Mam inny pomysł. Chodźmy do mnie!- skinęłam głową. Szliśmy w ciszy. Nie była to cisza krępująca, była miła. Każdy z nas o czymś myślał i nie chciał przerwać ciszy. Była idealna do atmosfery.
Po długim spacerze byliśmy już na miejscu. Wpuścił mnie do białego korytarzu. Kazał mi iść dalej po ściągnięciu butów.
-Hej Hazza!- ktoś krzyknął z głębi domu.
-Skąd wiesz, że to ja?!- za mną pojawił się Styles. Odskoczyłam od niego na co uśmiechnął się cwaniacko.
Zza rogu wyszedł Louis. Zdziwił się gdy mnie zobaczył.
-Hej Ag- przytulił mnie co wydało mi się przez chwilę dziwne, ale odwzajemniłam uścisk.
-Idziemy do mnie- powiedział Harry. Skinęłam głową. Puścił mnie pierwszą. Nienawidzę iść pierwsza. Szłam bokiem, a loczek śmiał się ze mnie.
-Ostatni raz idę pierwsza- syknęłam do niego kiedy byliśmy na górze.
-Kultura wymaga bym puścił cię pierwszą, ale jak tam chcesz Pingwinie- wyśmiał mój chód. Prychnęłam.
Harry otworzył jakieś drzwi i wpuścił mnie do środka. Pokój typowego, zbuntowanego nastolatka. Nie miał porządku.
Usiadłam na jego łóżku. On obok.
-No to jaka to ta niespodzianka?- zapytałam się zniecierpliwiona.
-Nie jest to jakaś typu WOW! Po prostu... Zagramy i zaśpiewamy- wziął gitarę.
-Harry pomyliłeś osoby co do śpiewania. Ja gram , a Bailey śpiewa. Ja gram, ona śpiewa- dodałam dla jasności.
-Nie wygłupiaj się... Adele Someone Like You- powiedział. Zaczął grać i pomału śpiewać. Wychodziło mu to idealnie. -Adele nie? To może Coldplay Viva la Vida?- spojrzał na mnie słodkimi oczkami. Moje kąciki ust mimowolnie się uniosły.
-No dobra...- zaczął grać. Śpiewałam z nim nie pewnie. Potem rozkręciło się. Śpiewaliśmy na cały głos.Na koniec kochany śmiech. -Harry ja już muszę iść. Jutro się spotkamy?- podniosłam się. On skinął głową. Odprowadził mnie na dół. I tak znowu szłam pierwsza.
Ubrałam buty.
-To pa- przytulił mnie. Odwzajemniłam uścisk.
-Pa- odpowiedziałam i wyszłam. Dlaczego po zamknięciu drzwi na mojej twarzy pojawił się smutek? No nie.
Nie mogłam się w nim zakochać. Przecież on we wrześniu wyjeżdża. Nawet jakby chciał ze mną być to zostawi mnie, a moje serce będzie pokruszone. Wpadnę w jakąś depresję i tyle. Zrani mnie. Tak jak jeden chłopak. Chciał się zabawić moim kosztem. Nie całowałam się z nim, ale bardzo chciałam. Nigdy tego nie robiłam. Dlatego w większości stałam się pośmiewiskiem wśród moich braci i ich przyjaciół. James'a i Skip'a.
Szłam wolno w stronę domu. Nie chciałam tam być, ale muszę. Nie jestem jeszcze pełnoletnia.
Stanęłam przed drzwiami. Wypuściłam głośno powietrze. Ułożyłam dłoń na klamce i pociągnęłam nią w dół. Drzwi uległy i otworzyły się. Weszłam do środka i ściągnęłam buty kopiąc je gdzieś w bok. Ze spuszczoną głową szłam w stronę salonu by dojść do kuchni.
-Gdzie byłaś?- zapytał się Beau.
-Od kiedy cię to interesuje?!- syknęłam.
-Mamy nie będzie przez tydzień i chce wiedzieć z kim się włóczysz lub gdzie? Więc?- położył dłonie na biodrach jak mama. Ten sam tik.
-Ok. Z naszym nowym sąsiadem. Nazywa się Harry... Bardzo fajny chłopak... Byliśmy w skate parku. Ktoś potrafił spełnić moje jedno marzenie!- warknęłam.
-Wiesz, że nie możesz tam chodzić!- krzyknął na co Jai i Luke. Podnieśli się i stanęli koło starszego brata.
-Nie będę ciebie słuchać!- poszłam zdenerwowana do kuchni. Nalałam sobie do szklanki wody. Upiłam z niej łyka. Szybko pobiegłam do pokoju. Usiadłam na łóżku. Położyłam wodę na komodzie.
Do rąk wzięłam gitarę. Harry dowartościował mnie co do śpiewania. Nie powinnam się wstydzić.
Zaczęłam grać melodię piosenki Alici Keys "No One". Gdy nadszedł moment śpiewania to śpiewałam pod nosem. Szybko przyłożyłam dłoń do strun. Melodia ucichła.
Zapomniałam, że bracia zaczną się ze mnie naśmiewać.
-Zapomniałam...- powiedziałam do siebie. Odstawiłam instrument obok na łóżku. Położyłam głowę na oparcie. Wypuściłam powietrze.
Usłyszałam zza drzwi głośne westchnięcie i kroki. Pokręciłam głową.
       Na mojej skroni poczułam łzę. Wytarłam ją szybko i podniosłam głowę. Jest godzina 5:00 AM. Nie śpię całą noc.  Nie potrafię zasnąć po wczorajszej kłótni. Była jak wiele, wiele innych. Była jak wszystkie, ale jednak inna. Bardziej raniąca.
Zawsze kłócimy się, ale to jest już norma. Gdy wracają do domu na wakacje jest totalna masakra. Czasami Luke i Jai są w domu. Beau wyjeżdża częściej.
-Hej- usłyszałam jego głos.
_________________________________________
Licznik słów:
2280

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz