Zmieniłam trochę datę i dałam, że jutro u nich jest zakończenie roku szkolnego.
Do mojego pokoju wparowała Bailey. Była wkurzona czymś. Łaziła w tą i z powrotem. Wypuściłam powietrze i obserwowałam ją. Obserwowałam jej każdy ruch.
-O co ci chodzi?- zapytałam się w końcu. Spojrzała na mnie wkurzona. Wycofałam się trochę. Ona usiadła koło mnie.
-Co się z tobą dzieje?- zapytała się. Zaśmiałam się i spojrzałam pytająco na nią. -Nigdy byś się tak nie ubrała, nigdy nie spiłabyś się do takiego stopnia.- znowu podniosła się. -Nie poznaję ciebie Aggie.- użyła mojego pełnego imienia. Wreszcie bez skrótów jak Ag.
-Jak każdy...- wywróciłam oczami. -I skąd wiesz co wczoraj robiłam?- podniosłam się. Przybrałam dość brutalną postawę, ponieważ dziewczyna wycofała się trochę.
-Byłam u chłopaków. Powiedzieli mi, że w nocy mimo, że mało wypiłaś to i tak schlałaś się.- wzruszyłam ramionami.
-Mam dość życia świętoszki. Nareszcie czuję, że żyję. Nie żyję już w twoim cieniu!- syknęłam. Spojrzała na mnie szerokimi oczami. -Zawsze ty miałaś chłopaków , a ja patrzyłam się jak oblizujecie sobie twarze. Chłopaki na to nie patrzą. Lubią mnie za mój charakter i za to jaka jestem. Nie muszę grać perfekcyjnej i pilnie uczącej się uczennicy. Nigdy nie będę starą, nieśmiałą Aggie.- podrapałam się po karku.
-Poczekam aż wróci tamta Ag.- wyszła z pokoju. Zaraz za nią parę przekleństw z moich ust. Usiadłam na sofie i wpatrywałam się w drzwi. Chwila rozmowy, a tak na mnie wpłynęła. Pokłóciłam się z jedyną przyjaciółką, która była strasznie zakochana w moim bracie.
Zeszłam na dół. Strasznie chciało mi się pić. Wypiłam całą butelkę wody. Beau znowu wszedł do kuchni. Oparł się o blat. Wpatrywał się we mnie.
-O co wam poszło?- zapytał się. Stałam do niego tyłem. Po moim policzku spłynęła łza. Szybko starłam ją rękawem. Dlaczego akurat teraz musiałam ją stracić?
Beau podszedł do mnie i odwrócił mnie w swoją stronę.
-Nie pasuje jej to, że się zmieniłam... Chyba każdemu, ale ja już nie chcę być nieśmiała i mądra.- spuściłam głowę. Przytulił mnie do siebie. Chyba pierwszy raz zrozumiałam co znaczy rodzinna miłość.
Wtuliłam się w niego mocno. Czułam się znacznie lepiej.
***
Dostałam wiadomość. Wyciągnęłam telefon. Właśnie siedziałam na parapecie nogi mając na zewnątrz. Oglądałam zachód słońca.
Od: Harry
Spotkamy się?
Do: Harry
Ok.
Zamknęłam za sobą okno. Ubrałam na siebie bluzę. Zbiegłam do przedpokoju i założyłam vansy. Wyszłam bez słowa z domu. Usiadłam na schodach i czekałam na Styles'a.
Po chwili wchodził na nasze podwórko.
-Idziemy się przejść?- zapytał się gdy był bliżej mnie. Pokiwałam szybko głową i poszliśmy.
Szliśmy w ciszy. Z mojej strony była miła, ale chyba z strony Hazzy napięta.
-Co jest?- zapytał się go.
-Bo... Aggie.- zatrzymaliśmy się. Odwróciłam się w jego stronę. Staliśmy do siebie przodem. -Krótko się znamy, a jak jakiś debil się zachowuję...- spojrzałam na niego zdziwiona.
-Do czego zmierzasz?- zapytałam się.
-Pierwszy raz się zakochałem i nie wiem jak jej to powiedzieć.- zabolało. Czyli jego słowa były zwyczajnie puste? Wiedziałam, że kłamał.
-Prosto z mostu...- mruknęłam. Uśmiechnął się.
-Aggie Brooks. Ja Harry Debil Edward Styles zakochałem się w tobie. Nigdy w nikim się nie zakochałem tak jak w tobie mimo, że znamy się chwilę.- zarumieniłam się.
-Czyli jestem tą wyjątkową, w której się zakochałeś?- pokiwał głową. Przybliżył się do mnie i pocałował mnie. Odwzajemniłam. Myślałam, że nie potrafię się całować. A jednak!
Na koniec przytuliłam się do chłopaka. Objął mnie mocno.
-Tylko Aggie... Ja nigdy nie byłem w związku na poważnie. Zawsze to byli "Bliscy Przyjaciele", więc ja nie wiem o co w tym wszystkim chodzi. Może pomożesz?- usiedliśmy na ławce.
-Dzielą się na wiele rodzai. Na tych co ubóstwiają kwiatki i czekoladki. Drudzy na tych co wali ich zdanie innych i chcą być tylko razem. Trzeci na tych tak jak powiedziałeś... Bliskich Przyjaciół.- powiedziałam. Wszystko co wiem to z różnych książek.
-To chyba lepszą opcją jest ta druga.- pokiwałam głową. -Tylko niech nikt się o tym nie dowie. Chłopacy będą wkurzeni. Chcą bym skupił się na muzyce, a zaś twoi bracia zabiją mnie.- zaśmiałam się.
-Czyli w naszym związku najbardziej będziesz cierpieć ty.- zaczęliśmy się śmiać jak opętani.
-Na to wygląda Ag.- powiedział na wdechu. Ja cały czas się śmiałam. Harry najbardziej cierpi. Z tej strony i z tej mu się oberwie.
Poszliśmy dalej. Już się ściemniało, ale to nie przeszkadzało. W tej chwili cieszę się jak dziecko. Nie mam powodu do smutku. Mimo, że pokłóciłam się z przyjaciółką to spotkało mnie coś dobrego. W ciągu tak krótkich rozmów, tyle się wydarzyło. Wydarzyło się tyle, by zmienić całe moje życie o 180 stopni.
Harry złapał mnie za rękę. Zrobiłam się pewnie czerwona. Minus przeszłości został jeszcze we mnie.
-Odprowadzę ciebie.- powiedział, a ja w odpowiedzi pokiwałam głową.
Gdy po 20 minutach długiego spaceru byliśmy pod moim domem, Harry pocałował mnie w policzek.
-Do zobaczenia jutro.- zatrzymałam go.
-Harry jutro mam zakończenie roku i muszę być w szkole.- uśmiechnął się swoim boskim uśmiechem, na którego moje nogi robią się jak z waty.
-Przyjadę po ciebie.- zaśmiałam się i pokiwałam głową.
-Pa.- poszłam do domu. Ściągnęłam w środku buty i poszłam do kuchni. Nikogo nie było na parterze.
Do pomieszczenia weszła mama. Myślałam, że później wróci.
Przytuliła mnie mocno na przywitanie.
-Jak ja za tobą tęskniłam!- powiedziała przez zaciśnięte zęby. Pokiwałam głową i delikatnie odepchnęłam ją od siebie. -Co to za nowa moda? Zmiana stylu?- spojrzała na moje ubrania.
-Taka mała.- Beau wpatrywał się na mnie. Wiedziałam o co mu chodzi. Na kapuje za to, że chlałam i paliłam. Wywróciłam na samą myśl oczami.
-Nareszcie mogłam do was wrócić. Co porabialiście?- zapytała się.
-Miałaś później wrócić.- stwierdziłam. Pokiwała głową.
-No miałam, ale wróciłam szybciej. Odebrać cię jutro ze szkoły?- zapytała się. Pokręciłam głową.
-Kolega po mnie przyjedzie.- spojrzała na mnie zdumiona, zaś bracia lekko wkurzeni. Wzruszyłam , tylko ramionami. Poszłam do swojego pokoju. Zostawiłam ich z myślą, że to Harry po mnie przyjedzie.
Cały czas uśmiechałam się. Nawet gdy przypomnę sobie o stracie bliskiej mi osobie. Nie potrafię się zasmucić. Nareszcie mam chłopaka. Tak długo musiałam czekać, a jedna chwila wszystko zmieniła. Ta chwila jest wspaniała. Będę ją długo wspominać.
Nie zapomnę jej na długo. Przecież to mój pierwszy chłopak.
Rozścieliłam sobie łóżko i rzuciłam się na nie. Leżałam twarzą do poduszki. Zachowuję się jak dziecko cieszące się z słodyczy. Ja tak samo się cieszyłam. Mam ochotę piszczeć z radości. Pewnie Harry by się ze mnie w tej chwili śmiał lub mnie wyśmiał, ale taka jest prawda.
_________________________________________
Dzisiaj krótszy, ale miałam chwilę na napisanie go. :(
Teraz biorę się za Chat Love. Papa
Do następnego :*
Po chwili wchodził na nasze podwórko.
-Idziemy się przejść?- zapytał się gdy był bliżej mnie. Pokiwałam szybko głową i poszliśmy.
Szliśmy w ciszy. Z mojej strony była miła, ale chyba z strony Hazzy napięta.
-Co jest?- zapytał się go.
-Bo... Aggie.- zatrzymaliśmy się. Odwróciłam się w jego stronę. Staliśmy do siebie przodem. -Krótko się znamy, a jak jakiś debil się zachowuję...- spojrzałam na niego zdziwiona.
-Do czego zmierzasz?- zapytałam się.
-Pierwszy raz się zakochałem i nie wiem jak jej to powiedzieć.- zabolało. Czyli jego słowa były zwyczajnie puste? Wiedziałam, że kłamał.
-Prosto z mostu...- mruknęłam. Uśmiechnął się.
-Aggie Brooks. Ja Harry Debil Edward Styles zakochałem się w tobie. Nigdy w nikim się nie zakochałem tak jak w tobie mimo, że znamy się chwilę.- zarumieniłam się.
-Czyli jestem tą wyjątkową, w której się zakochałeś?- pokiwał głową. Przybliżył się do mnie i pocałował mnie. Odwzajemniłam. Myślałam, że nie potrafię się całować. A jednak!
Na koniec przytuliłam się do chłopaka. Objął mnie mocno.
-Tylko Aggie... Ja nigdy nie byłem w związku na poważnie. Zawsze to byli "Bliscy Przyjaciele", więc ja nie wiem o co w tym wszystkim chodzi. Może pomożesz?- usiedliśmy na ławce.
-Dzielą się na wiele rodzai. Na tych co ubóstwiają kwiatki i czekoladki. Drudzy na tych co wali ich zdanie innych i chcą być tylko razem. Trzeci na tych tak jak powiedziałeś... Bliskich Przyjaciół.- powiedziałam. Wszystko co wiem to z różnych książek.
-To chyba lepszą opcją jest ta druga.- pokiwałam głową. -Tylko niech nikt się o tym nie dowie. Chłopacy będą wkurzeni. Chcą bym skupił się na muzyce, a zaś twoi bracia zabiją mnie.- zaśmiałam się.
-Czyli w naszym związku najbardziej będziesz cierpieć ty.- zaczęliśmy się śmiać jak opętani.
-Na to wygląda Ag.- powiedział na wdechu. Ja cały czas się śmiałam. Harry najbardziej cierpi. Z tej strony i z tej mu się oberwie.
Poszliśmy dalej. Już się ściemniało, ale to nie przeszkadzało. W tej chwili cieszę się jak dziecko. Nie mam powodu do smutku. Mimo, że pokłóciłam się z przyjaciółką to spotkało mnie coś dobrego. W ciągu tak krótkich rozmów, tyle się wydarzyło. Wydarzyło się tyle, by zmienić całe moje życie o 180 stopni.
Harry złapał mnie za rękę. Zrobiłam się pewnie czerwona. Minus przeszłości został jeszcze we mnie.
-Odprowadzę ciebie.- powiedział, a ja w odpowiedzi pokiwałam głową.
Gdy po 20 minutach długiego spaceru byliśmy pod moim domem, Harry pocałował mnie w policzek.
-Do zobaczenia jutro.- zatrzymałam go.
-Harry jutro mam zakończenie roku i muszę być w szkole.- uśmiechnął się swoim boskim uśmiechem, na którego moje nogi robią się jak z waty.
-Przyjadę po ciebie.- zaśmiałam się i pokiwałam głową.
-Pa.- poszłam do domu. Ściągnęłam w środku buty i poszłam do kuchni. Nikogo nie było na parterze.
Do pomieszczenia weszła mama. Myślałam, że później wróci.
Przytuliła mnie mocno na przywitanie.
-Jak ja za tobą tęskniłam!- powiedziała przez zaciśnięte zęby. Pokiwałam głową i delikatnie odepchnęłam ją od siebie. -Co to za nowa moda? Zmiana stylu?- spojrzała na moje ubrania.
-Taka mała.- Beau wpatrywał się na mnie. Wiedziałam o co mu chodzi. Na kapuje za to, że chlałam i paliłam. Wywróciłam na samą myśl oczami.
-Nareszcie mogłam do was wrócić. Co porabialiście?- zapytała się.
-Miałaś później wrócić.- stwierdziłam. Pokiwała głową.
-No miałam, ale wróciłam szybciej. Odebrać cię jutro ze szkoły?- zapytała się. Pokręciłam głową.
-Kolega po mnie przyjedzie.- spojrzała na mnie zdumiona, zaś bracia lekko wkurzeni. Wzruszyłam , tylko ramionami. Poszłam do swojego pokoju. Zostawiłam ich z myślą, że to Harry po mnie przyjedzie.
Cały czas uśmiechałam się. Nawet gdy przypomnę sobie o stracie bliskiej mi osobie. Nie potrafię się zasmucić. Nareszcie mam chłopaka. Tak długo musiałam czekać, a jedna chwila wszystko zmieniła. Ta chwila jest wspaniała. Będę ją długo wspominać.
Nie zapomnę jej na długo. Przecież to mój pierwszy chłopak.
Rozścieliłam sobie łóżko i rzuciłam się na nie. Leżałam twarzą do poduszki. Zachowuję się jak dziecko cieszące się z słodyczy. Ja tak samo się cieszyłam. Mam ochotę piszczeć z radości. Pewnie Harry by się ze mnie w tej chwili śmiał lub mnie wyśmiał, ale taka jest prawda.
_________________________________________
Dzisiaj krótszy, ale miałam chwilę na napisanie go. :(
Teraz biorę się za Chat Love. Papa
Do następnego :*
Świetny
OdpowiedzUsuńSuper rozdział :)
OdpowiedzUsuńUla ^.^