Dzisiejsza impreza była świetna. Poznałam nowych ludzi, których imiona pozapominałam.
-Jedziesz do nas...- wyszeptał mi do ucha Harry. Pokiwałam głową z uśmiechem.
Chłopaki odwieźli Bailey. Mogłam zejść z kolan Hazzy.
-Aggie jedzie z nami....- powiedział za mnie Styles. Nie protestowałam. Chciałam coś powiedzieć , ale i tak oni się przekrzykiwali. Wzruszyłam ramionami i opadłam na oparcie siedzenia. Wpatrywałam się w widok za oknem. Jest bardzo późno, a bracia cały czas do mnie dzwonili. W końcu odebrałam.
-Gdzie jesteś?! Cholera wiesz jak się martwimy?!- krzyknął Beau.
-Wyluzuj... Nie wrócę na noc...- znowu mi przerwał.
-Wracasz, albo dzwonie do mamy...- zaczęłam się śmiać. Każdy siedział w ciszy. Może popiszę się trochę? Zemsta na nich. Zawsze mi dokuczają i stawiają na swoim. Będę tej nocy lepsza.
-Pierdol się Beau.- rozłączyłam się. Wszyscy patrzyli na mnie z miną typu "WTF?!". Wzruszyłam , tylko ramionami i wróciłam do oglądania szyby.
Chłopacy zaczęli śpiewać swoje piosenki. Śmiałam się z nich. W sensie byłam zachwycona ich talentem.
-Co jeszcze macie?- zapytałam się.
-Ostatnia piosenka... Liam puść Right Now...- powiedział Harry. Zaczęła lecieć melodia ,a oni śpiewali. Ta piosenka mnie zachwyciła. Oni i ich brytyjski akcent. Każdemu przyglądałam się.
-Jesteśmy!- przerwał Payne 'haha zapamiętałam- Aggie' gdy miał śpiewać. Wyszliśmy z auta.
Byłam już zmęczona, ale nie powiem tego. Nie chcę wyjść na cieniasa.
Poszliśmy do salonu. Wszyscy jak na zawołanie mieli papierosy w buzi. Magia!
Dalej siedziałam koło Styles'a. Wziął paczkę z stolika i podsunął mi pod nos.
-Jednego?- zapytał się. Pokręciłam głową.
-Nie paliłam nigdy...- wyszeptałam. Zaśmiał się ze mnie. Wytknęłam mu język.
-No to ciebie nauczę...- skinęłam głową z aprobatą. Wyciągnął papierosa i kazał mi lekko zacisnąć go między wargami. Zapalił go. -Zaciągasz się i trzymasz to tu... Potem wypuszczasz dym.- wskazał na moją klatkę piersiową. Szybko pokiwałam głową i zrobiłam to co mi kazał. Jak na pierwszy raz jestem dumna, bo nie zaczęłam kaszleć. Wszyscy zaczęli klaskać, a ja śmiać. Spłynęła mi łza po policzku z śmiechu. Wytarłam ją szybko i dalej się śmiałam. Chłopacy znów zaczęli śpiewać. Tym razem inne piosenki. Ja razem z nimi. Pierwszy raz nie wstydziłam się. Harry to zauważył , objął mnie ramieniem i uścisnął. Posłałam mu uśmiech. Odwzajemnił , tylko tym 100 razy lepszym od mojego. On ma inny uśmiech niż australijscy chłopacy. Taki lepszy.
-Zaśpiewamy I'm Yours.- zaproponował Niall. Skinęłam głową jak reszta.
Po piosence każdy patrzył się na mnie.
-Coś mam na twarzy?- zaśmiałam się. Pokręcili głową. Nikt nic nie mówił. Spojrzałam błagalnie na Styles'a. On też nic nie mówił. Po chwili Zayn odezwał się.
-Musisz coś zaśpie...- przerwałam mu.
-Nic nie będę śpiewać...- powiedziałam stanowczo. Pokręcił głową z rozbawieniem.
-Przed chwilą śpiewałaś z nami... No dawaj... Każda nowa koleżanka śpiewała bez problemów.- pokręciłam głową.
-Nie jestem każdą, ale mogę spróbować...- wzruszyłam ramionami. Ktoś podał mi szklankę z alkoholem.
-Dla odwagi...- odezwał się Louis. Wypiłam wszystko do dna i skrzywiłam się. Podali mi gitarę. Zaczęłam grać "Stolen Dance" Milky'a Chance. Raz się żyje.
Zaczęłam śpiewać. Na koniec zabili brawo.
-Nie było tak strasznie?- wyszeptał mi do ucha Harry. Jak zwykle przeszedł mnie dreszcz.
-No nie było...- odezwałam się.
***
Poszłam za Harry'm. Wypiliśmy dużo. Nagle coś mu odbiło i z poważną miną zaczął ciągnąć mnie do pokoju.
Usiadłam na jego łóżku, a on koło mnie. Westchnął głośno przerywając ciszę.
-Aggie, bo ja...- zaczął bełkotać. Objął mnie ramieniem. -Ja ciebie przepraszam... Przepraszam byłem takim chujem.- przeciągnął ostatni wyraz. -Teraz tak tego żałuję Aggie...- wtulił się we mnie. On jest, tylko pijany Ag.
-Harry może połóż się jesteś totalnie spity...- a ty nie jesteś? Wypiłam , tylko dwie szklanki piwa. Widać jestem słaba.
-Aggie shhhhh!- uciszył mnie palcem. Zaśmiałam się. -Daj mi dokończyć!- pokiwałam głową. -Żałuję tego tak cholernie... Wybaczysz mi ,że wtedy nazwałem ciebie suką?- uśmiechnęłam się.
-Już ci mówiłam, że to zwykłe słowo, które jest zapamiętane jako przekleństwo. Gdyby nie było to nie miałabym prawa obrazić się, więc dlaczego teraz miałabym?- pokiwał głową.
-Jesteś równą gościówą. Żadnej nie ufam... Kiedyś... Zdradziła mnie tak podle.- no nie zaczął mi się zwierzać. Nienawidzę trzymać tajemnicy. Nie jestem do tego zdolna. Nie potrafię. -He’ll never love you like I can, can, can*.- spojrzałam na niego ze zdziwieniem. Bez powodu tego nie zaśpiewał.
-Harry idź spać...- znowu mi przerwał.
-He could be a stranger you gave a second glance. He could be a trophy of a one night stand. He could have your humour, but I don't understand. Cos He'll never love you like I can, can, can.*- znowu śpiewał Sam'a Smith'a.
-Harry przestań!- puścił mnie.
-Pójdę spać, ale z tobą.- wskazał na mnie palcem. Pokiwałam niepewnie głową. Ściągnęłam spodnie i położyłam się koło niego. Odwróciłam się do niego tyłem. Była między nami przestrzeń , dopóki objął mnie i przyciągnął do siebie. Wtulił się we mnie. Czułam jego oddech. Gumy wymieszane z alkoholem. Czuć było papierosy, których zapach starał się zneutralizować męskimi perfumami. W jakimś sensie podoba mi się to.
-Aggie...- zapytał się po chwili.
-Tak?- starałam się być miła. Odwrócił mnie do siebie przodem. Był smutny.
-Jesteś śliczna... Nie zmarnuj tego.- zaczerwieniłam się. Dobrze, że cały czas było ciemno.
-A to co śpiewałeś?- odwróciłam się by nie zwariować. Zaśmiał się.
-Weź to na poważnie. Pamiętaj, że człowiek pijany zawsze mówi prawdę.- mruknął mi do ucha i mocniej się we mnie wtulił.
-Boję się, że zapomnisz... Boję się zapomnienia.- zacytowałam Augustusa Watersa. Nagle mnie tak wzięło.
-Nigdy nie zapomnę o kimś takim jak ty, ale nie potrafię ufać. Nie dla mnie kwiatki i czekoladki. Nigdy nie wiążę się na poważnie. Nie rób sobie nadziei Aggie. Nie chcę ciebie skrzywdzić.- zabolało. Przynajmniej powiedział prawdę. Nie będę marzyć o mnie i o Harry'm, że siedzimy na dworze, a wokół nas biegają nasze dzieci. Matko Ag! o czym ty myślisz?!
-Harry może połóż się jesteś totalnie spity...- a ty nie jesteś? Wypiłam , tylko dwie szklanki piwa. Widać jestem słaba.
-Aggie shhhhh!- uciszył mnie palcem. Zaśmiałam się. -Daj mi dokończyć!- pokiwałam głową. -Żałuję tego tak cholernie... Wybaczysz mi ,że wtedy nazwałem ciebie suką?- uśmiechnęłam się.
-Już ci mówiłam, że to zwykłe słowo, które jest zapamiętane jako przekleństwo. Gdyby nie było to nie miałabym prawa obrazić się, więc dlaczego teraz miałabym?- pokiwał głową.
-Jesteś równą gościówą. Żadnej nie ufam... Kiedyś... Zdradziła mnie tak podle.- no nie zaczął mi się zwierzać. Nienawidzę trzymać tajemnicy. Nie jestem do tego zdolna. Nie potrafię. -He’ll never love you like I can, can, can*.- spojrzałam na niego ze zdziwieniem. Bez powodu tego nie zaśpiewał.
-Harry idź spać...- znowu mi przerwał.
-He could be a stranger you gave a second glance. He could be a trophy of a one night stand. He could have your humour, but I don't understand. Cos He'll never love you like I can, can, can.*- znowu śpiewał Sam'a Smith'a.
-Harry przestań!- puścił mnie.
-Pójdę spać, ale z tobą.- wskazał na mnie palcem. Pokiwałam niepewnie głową. Ściągnęłam spodnie i położyłam się koło niego. Odwróciłam się do niego tyłem. Była między nami przestrzeń , dopóki objął mnie i przyciągnął do siebie. Wtulił się we mnie. Czułam jego oddech. Gumy wymieszane z alkoholem. Czuć było papierosy, których zapach starał się zneutralizować męskimi perfumami. W jakimś sensie podoba mi się to.
-Aggie...- zapytał się po chwili.
-Tak?- starałam się być miła. Odwrócił mnie do siebie przodem. Był smutny.
-Jesteś śliczna... Nie zmarnuj tego.- zaczerwieniłam się. Dobrze, że cały czas było ciemno.
-A to co śpiewałeś?- odwróciłam się by nie zwariować. Zaśmiał się.
-Weź to na poważnie. Pamiętaj, że człowiek pijany zawsze mówi prawdę.- mruknął mi do ucha i mocniej się we mnie wtulił.
-Boję się, że zapomnisz... Boję się zapomnienia.- zacytowałam Augustusa Watersa. Nagle mnie tak wzięło.
-Nigdy nie zapomnę o kimś takim jak ty, ale nie potrafię ufać. Nie dla mnie kwiatki i czekoladki. Nigdy nie wiążę się na poważnie. Nie rób sobie nadziei Aggie. Nie chcę ciebie skrzywdzić.- zabolało. Przynajmniej powiedział prawdę. Nie będę marzyć o mnie i o Harry'm, że siedzimy na dworze, a wokół nas biegają nasze dzieci. Matko Ag! o czym ty myślisz?!
*Następny dzień*
Obudziłam się wtulona w Styles'a. Uśmiechnęłam się, ale przypomniałam sobie wszystko z rozmowy. Westchnęłam i Hazz zaczął otwierać oczy.
-Dzień doby.- przywitał się i otworzył oczy. Zabolała go głowa , bo szybko je zamknął. Mnie też boli, ale jest do wytrzymania.
-Siemanko.- zaśmiałam się. Przeniosłam się do pozycji siedzącej. Boję się zapytać czy cokolwiek pamięta z rozmowy.- Harry... ym.. pamiętasz coś z wczoraj?- zapytałam się. Zrobiłam się czerwona.
-A jakbym miał nie pamiętać? Mówiłem ci Ag, że nie zapomnę.- przytulił mnie od tyłu. -Jesteś pierwszą dziewczyną jaka mi się podoba.- uśmiechnęłam się szeroko. Mam ochotę śpiewać 'Happy' Pharrela Williamsa.
-Harry ja muszę już iść...- podniosłam się i ubrałam szybko na siebie uda. Żeby nie zobaczył blizn. Tak, tak jak większość pieprzonych gimbów cięłam się. Czasami chcę do tego wrócić. Boję się powtórzyć tego błędu, ale ciągnie mnie do tego. Czasami moją metaforą jest przykładanie żyletki do nadgarstka, ale sprawić tak by nie zadała bólu i nie zostawiła ślady. Nie przyznaję się do tego i uważam, że cięcie się jest dla frajerów.
-Nie zostaniesz?- pokręciłam głową. Wybiegłam z pokoju. Nienawidzę czekać.
Ubrałam buty i wyszłam z ich domu. Wszędzie walały się plastikowe kubeczki i oczywiście domownicy.
Podeszłam do drzwi domu. Weszłam szybko i z taką samą prędkością weszłam do swojego pokoju. Zrobię im nazłość. Włączyłam na fula The Offspring. Położyłam się na sofie i przeglądałam TT na telefonie. Po chwili wszedł Beau do pokoju. Był strasznie wkurzony, ale po chwili nagle złagodniał. Podszedł do mnie i uklęknął. Zablokowałam telefon i wpatrywałam się w niego. Siedzieliśmy w ciszy.
-Co ci odbiło Ag?- zapytał się po paru minutach.
-Mam dość. Oni to jedyni ludzie, którzy doceniają mój talent. Są zabawni i mili. Ciężko dostać u nich zaufanie Beau. Wynagrodzili mi wciągu paru dni to czego nie potrafiliście dać mi przez 17 lat.- zaraz się popłaczę. Nienawidzę wrażliwości. Dużo rzeczy nienawidzę jak na razie.
-Nie rozumiesz nic... Wtargnęłaś tak nagle. Cała rodzina zainteresowała się dziewczynką, a nas odstawiła na boczny plan. Chcieliśmy się za to zemścić. Gdy zasłynęliśmy jako Janoskians staraliśmy się przestać, ale dokuczanie tobie stało się naszą codziennością.- wstał.
-Moglibyście czasami się ogarnąć. Ja czułam coś innego. To, że kocha mnie , tylko mama. Wiesz, że nie mamy ojca. Kocha mnie tylko ona. Was miliony dziewczyn. Piszczą i krzyczą na wasz widok.- pokręciłam głową.
-Ty też powinnaś... Piłaś tam czy paliłaś? Szczerze Aggie...- spuściłam głowę.
-I to i to.- wyszedł zdenerwowany z pokoju. Wyłączyłam muzykę, bo nie mogłam się na niczym skupić. Znowu chęć skończenia z każdym problemem. Przeniosłam się na parapet. Oparłam czoło o szybę. Słońce już świeciło. Dlaczego tutaj musi być tak gorąco?!
Jest już godzina 5:30PM. Nie mam co robić, a jestem głodna. Nie chcę zejść na dół kiedy oni tam są. Wzięłam gitarę i zaczęłam grać Oasis 'Wonderwall'. Zaczęłam śpiewać.
Dzisiaj na spokojnie.
Zaburczało mi w brzuchu.
-Cholera.- syknęłam. Boli mnie.
Zeszłam na dół. Siedzieli w salonie. Całe Jano. Każdy wlepił swój wzrok we mnie. Poszłam do kuchni nucą pod nosem jakąś piosenkę. Mam na myśli tą cholerną co usłyszałam pierwszy raz gdy chłopaki mieli zamiar zrobić darmowy koncert.
Wyciągnęłam z lodówki jogurt truskawkowy (mój ulubiony). Usiadłam na blacie i z szuflady obok moich nóg wyciągnęłam łyżeczkę. W ciągu chwili plastikowy pojemnik był pusty. Zeskoczyłam z miejsca i wyrzuciłam plastik. Łyżkę do zmywarki. Luke wszedł do kuchni. Zgromił mnie wzrokiem. Wzruszyłam ramionami i wróciłam do pokoju.
Nudziło mi się strasznie , więc weszłam na laptopa. Oglądałam 'American Horror Story'. Oczywiście , tylko 1 sezon , gdyż reszta mnie nie interesuje. Zmienia się nagle fabuła. Pierwszy jest romantyczny, ale da się odkryć psychiczną stronę Tate'a.
Nie ma to jak rozpisywanie się o bohaterze jakiegoś serialu.
Zamknęłam laptopa i zaczęłam rozmyślać o Harry'm. W ciągu tak krótkiego czasu, tyle się wydarzyło.
-Ag ktoś do ciebie!- krzyknął Beau.
_____________________________________
Dzisiaj krótki.
Przepraszam, ale jestem zmęczona i nie chce mi się pisać. Nie chce mi się nawet sprawdzić licznika słów. Nie mam siły kociaki.
Ostatnio na wattpadzie dostałam wiadomość, że nie da się dodawać komentarzy. No tak! Madzia nie ustawiła anonimowych komentarzy. Brawa dla mnie!
Zapraszam na nowy ff zamiast Blame:
http://matt-lottie-chat-love.blogspot.com/
Blame znika bez wyjaśnień ;)
Pierwsze ff o Magcon! Kocham, tych chłopaków, ale 1D nie zabraknie ;) Bez nich to nie ff.
Jest już godzina 5:30PM. Nie mam co robić, a jestem głodna. Nie chcę zejść na dół kiedy oni tam są. Wzięłam gitarę i zaczęłam grać Oasis 'Wonderwall'. Zaczęłam śpiewać. Dzisiaj na spokojnie.
Zaburczało mi w brzuchu.
-Cholera.- syknęłam. Boli mnie.
Zeszłam na dół. Siedzieli w salonie. Całe Jano. Każdy wlepił swój wzrok we mnie. Poszłam do kuchni nucą pod nosem jakąś piosenkę. Mam na myśli tą cholerną co usłyszałam pierwszy raz gdy chłopaki mieli zamiar zrobić darmowy koncert.
Wyciągnęłam z lodówki jogurt truskawkowy (mój ulubiony). Usiadłam na blacie i z szuflady obok moich nóg wyciągnęłam łyżeczkę. W ciągu chwili plastikowy pojemnik był pusty. Zeskoczyłam z miejsca i wyrzuciłam plastik. Łyżkę do zmywarki. Luke wszedł do kuchni. Zgromił mnie wzrokiem. Wzruszyłam ramionami i wróciłam do pokoju.
Nudziło mi się strasznie , więc weszłam na laptopa. Oglądałam 'American Horror Story'. Oczywiście , tylko 1 sezon , gdyż reszta mnie nie interesuje. Zmienia się nagle fabuła. Pierwszy jest romantyczny, ale da się odkryć psychiczną stronę Tate'a.
Nie ma to jak rozpisywanie się o bohaterze jakiegoś serialu.
Zamknęłam laptopa i zaczęłam rozmyślać o Harry'm. W ciągu tak krótkiego czasu, tyle się wydarzyło.
-Ag ktoś do ciebie!- krzyknął Beau.
_____________________________________
Dzisiaj krótki.
Przepraszam, ale jestem zmęczona i nie chce mi się pisać. Nie chce mi się nawet sprawdzić licznika słów. Nie mam siły kociaki.
Ostatnio na wattpadzie dostałam wiadomość, że nie da się dodawać komentarzy. No tak! Madzia nie ustawiła anonimowych komentarzy. Brawa dla mnie!
Zapraszam na nowy ff zamiast Blame:
http://matt-lottie-chat-love.blogspot.com/
Blame znika bez wyjaśnień ;)
Pierwsze ff o Magcon! Kocham, tych chłopaków, ale 1D nie zabraknie ;) Bez nich to nie ff.
Świetny
OdpowiedzUsuńSuper rozdział.
OdpowiedzUsuńCiekawe co będzie dalej...
Ula ^.^