piątek, 3 kwietnia 2015

Rozdział 7

>klik<

Nie poznałam go. On mnie chyba też. Patrzyliśmy się na siebie zdumieni. Nie wiedziałam co powiedzieć. Na prawdę dużo czasu minęło od ostatniego spotkania. No bynajmniej dla mnie dużo minęło.
-Czy to ta Aggie Brooks?- zdziwił się.
-Tak to ta Aggie Brooks.- zaśmiałam się. Podszedł do mnie i przytulił do siebie. Odwzajemniłam uścisk.
Usiedliśmy na schodach.
Dostałam wiadomość.

Od: Harry.
Aggie musimy się spotkać ;'(

Do: Harry.
Kuzyn jest nie mogę ;(

Od: Harry.
Ale to ważne. Przyjdź z nim. ;/

-Bruno pójdziesz gdzieś ze mną?- zapytałam się. Zaśmiał się i pokiwał głową. Podniosłam się, a on za mną. Spojrzał na mnie zdziwiony.
-Nie idziesz się zapytać?- wybuchłam śmiechem.
-Zmieniłam się... Chodź.- pociągnęłam go za nadgarstek. Poszliśmy do domu chłopaków. Zapukałam do drzwi. Mój kuzyn stał za mną.
Harry otworzył drzwi i rzucił się na mnie. Mocno mnie przytulił. Schował twarz w zagłębieniu mojej szyi.
-Harry co się dzieje?- zapytałam się. Jęknął coś pod nosem. Kazał nam wejść. Dopiero płakał. Ściągnęliśmy buty i poszliśmy do salonu. Louis chował twarz w dłoniach, Liam łaził niespokojnie po pokoju, a Niall przytulał się do Lou. Usiadłam koło blondyna. Bruno koło mnie. Spojrzałam na chłopaka zdziwiona. Miał taki sam wyraz twarzy. Harold wrócił do pomieszczenia. -Co się dzieje?- zapytałam się z naciskiem. Liam i mój chłopak spojrzeli na mnie.
-Bo Zayn...- powiedział Harry. Nie dokończył.
-Ag... Zayn odszedł z zespołu. Powiedział , że nie ma siły...- dokończył za niego Liam. Niall głośniej łkał. Objęłam go, a ten wtulił się teraz we mnie. Bruno cały czas nie wiedział o co chodzi.
Mi też chciało się płakać.
-Gdzie jest teraz?- zapytałam się.
-Zayn?- zapytał się Liam. Pokiwałam głową.
-Wyjechał. Nie zwracaliśmy uwagi na to gdzie jest.- pokręcił głową.
-Jak on uciekł? Przecież był z nami na basenie. Świetnie się bawiliśmy!- z mojego oka popłynęła łza, którą szybko starłam. Spuściłam głową. Nie wiedziałam, że chłopaki będą tak przeżywać, że ktoś odejdzie z zespołu. Myślałam, że są twardzi. Za dużo myślę. Chłopaki są wrażliwi i tyle. Nic na to nie poradzę.
Ktoś zaczął dobijać się do drzwi. Harry poszedł otworzyć.
-Gdzie jest Zayn?!- krzyczała jakaś dziewczyna. Mój chłopak coś powiedział. Stukot obcasów i ktoś wszedł do salonu. Bailey. Spojrzałam na nią gniewnie i mocniej przytuliłam Niall'a.
-Aggie ja wracam... Beau napisał.- pokazał wiadomość, której i tak nie przeczytałam. Pokiwałam tylko głową. Chłopak podniósł się i wyszedł.
-Gdzie on jest?!- coś mnie ominęło?
-Blanca uspokój się... On z tobą nie był... On ma dziewczynę w Londynie.- patrzyła się zszokowana na Styles'a. Kręciła głową.
-Okłamał mnie... Cholera! Dupek!- wrzeszczała. Nie wiedziałam, że w ciągu kilku sekund wszystko musi się zmienić. Chciał spędzić z nami czas i odejść w spokoju. Boli </3.
Pokręciłam głową i dałam upust emocją. Nie łkałam, tylko pozwoliłam by łzy leciały spokojnie. Położyłam głowę na ramieniu blondyna. Związałam się z nimi. Są moimi przyjaciółmi.

Beau's POV:
Bruno wrócił , a Aggie dalej nie ma. Mam dość okłamywania mamy.
W moim pokoju siedzieli bliźniacy, James, Skip i Bruno. Usiadłem koło kuzyna.
-Co z Ag?- zapytałem się.
-Poszedłem z nimi do jakiegoś domu. Wszyscy płakali i jakiś Zayn odszedł z zespołu. Nie czaje zbytnio.- powiedział. Pokręciłem głową.
-Aggie się załamie... Po co ona się z nimi zadaje?!- powiedziałem głośno. Zacząłem chodzić po pokoju nie spokojny.
-Beau mam pomysł!- krzyknął Skip.
-Dawaj.- ponagliłem go. Zaśmiał się.
-Może ja i James odciągniemy ją? Wam nie ufa totalnie, a nas toleruje. Zagadamy odpowiednio i pomożemy. Przecież i tak nie mamy co nagrywać.- westchnąłem.
-Za 2 dni przyjeżdżają Johnson i Gilinsky (ha ha musiałam <3 `Adventure).- stwierdził Luke. Pokiwałem głową. Wziąłem telefon i napisałem do siostry by wróciła. Na prawdę powinniśmy się zmienić. Jesteśmy dla niej okropni. Nawet gorzej. Na każdym kroku robimy jej coś co ją rani. Dopiero teraz to sobie uświadomiłem. Byłem okropny, ale teraz zmienię się. Będę lepszym bratem. Boże! Jakie zwierzenia. Nie wierzę ,że robię się taką ciotą.
Nigdy taki nie byłem.
Poszedłem do łazienki za potrzebą. Przystanąłem przy lustrze. Tak jestem ciotą. Umyłem dłonie. Coś przykuło moją uwagę. Jakieś pudełko w kosmetyczce Ag. Wyciągnąłem pudełko. Fajki. Schowałem do tylnej kieszeni. Nie będzie jarać.
Poszedłem do chłopaków. Usiadłem na łóżku. Było już ciemno.
-To my się zbieramy.- powiedział James. Daniel podniósł się za nim. Przybiliśmy po piątce i odprowadziliśmy na dół. Wróciłem do swojego ciasnego pokoju.Usiadłem na łóżku. Schowałem twarz w dłoniach. Idę jej szukać. No w sensie wiem gdzie jest. Może być w jednym miejscu. Chata tych idiotów.
Ubrałem bluzę i wyszedłem z pokoju. Pobiegłem ubrać buty.
-Gdzie idziesz?- zapytała się mama. Wcisnąłem nogę w buta.
-Idę po Aggie.- spojrzała na mnie zdziwiona. Wzruszyłem ramionami.-Nie będzie się z nimi zadawać.- odwróciłem się by otworzyć drzwi. Mama zatrzymała mnie łapiąc moje ramię. Odwróciłem się.
-Dlaczego to ukrywasz?- zapytała się lekko smutna. Spojrzałem na nią odpowiednio. Nie wiem o co jej chodzi. -Dlaczego nie powiedziałeś , że palisz?- odwróciła mnie i wyciągnęła paczkę. Była pognieciona. Pokręciłem głową. Dobra będę ją na początku kryć.
-Przepraszam... Nie chciałem mówić byś nie zadręczała mnie.- skłamałem. Oddała mi paczkę.
-Jesteś pełnoletni.- uniosła dłonie do góry poddając się. Wyszedłem na dwór. Było już ciemniej. Poszedłem do ich domu. Przystanąłem przy drzwiach. Zapukałem dość mocno. Pod drzwiami ktoś chrząknął. Otworzył mi ten cały Harry od Ag.
-Jest Aggie?- zapytałem się. Był czymś smutny.
-Jest, ale nie ma zamiaru wracać. Powiedz, że zostaje na noc.- stwierdził. Machnął na koniec ręką. Pokręciłem głową i zaśmiałem się kpiąco.
-Wraca do domu... Naszej mamie niezbyt podoba się to jak zaczęła znikać.- kolejne kłamstwo. Chociaż może tak być. Mama nigdy nie zwierza się nam z uczuć. Nie chce narzucać nam innych problemów. Wie, że mamy swoje. Nawet dobrze.
-Nie ma humory by wrócić ok? Wszyscy dzisiaj nie mam humoru gościu! Jutro wróci. Nie bój się. Nic jej nie zrobię.- pokręciłem głową.
-Ma wracać. Wali mnie to co ty uważasz. Moja siostra w tej chwili ma wrócić do domu.- rozbawiony pokręcił głową.
-Nagle jest siostrą... Nagle zaczęliście ją zauważać. Pierdol się Brooks.- zamknął mi drzwi przed nosem. Cholera! Usiadłem na schodach i wyciągnąłem telefon. Wybrałem jej numer. Wyłączony telefon... Zajebiście.
Wróciłem do domu. Byłem wkurzony. Jakiś idiota będzie rozkazywać. Zajebiście.
Rzuciłem buty w ścianę. Poszedłem do kuchni. Mama tam robiła.
-Co się dzieje?- zapytała się. Jak zwykle wyciągnąłem nóż i z całej siły wbiłem go w deskę do krojenia. Moje nerwy wtedy puszczają. Uspokajam się.
-Zostaje u nich na noc...- syknąłem. Ona oparła się o blat i wpatrywała się we mnie.
-Co się z nią dzieje?- zapytała się. -Kiedyś była lepsza... Nieśmiała i dobrze się uczyła. Nie uciekała ze szkoły. Nigdy.- powiedziała.
-Wiesz już?- pokiwała głową. -Luke mówił, że wyszła na środek i wtedy ktoś puścił głośną muzykę. Nie było już jej tylko uciekła.- musiałem.
-Mam dość. Nie daję rady już z wami.- poszła do swojego pokoju. Jak zwykle gdy denerwowała się na nas. Wtedy Aggie lizus chodziła do niej. Pocieszała ją. Teraz kto pójdzie? Nikt.
Do pomieszczenia wszedł Bruno. Nie odzywał się do mnie tylko wziął coś do picia. Odprowadziłem go wzrokiem. Wróciłem do pokoju. Położyłem się na łóżku.
_______________________________________
Dzisiaj krótki z powodu tego, że jestem chora ;(
Zapraszam na wattpada. W którymś jest. <3
dO NN :*

poniedziałek, 9 marca 2015

Rozdział 6.

 >klik<
Piosenka nawiązuje do bloga. Ag będzie taka zbuntowana xD

Wstałam. Nareszcie koniec roku szkolnego. Dzisiaj zrobię coś innego. Zdziwię każdego. Każdy na koniec zdziwi się moją przemianą.
Wzięłam z szafy ubrania. Poszłam do łazienki odświeżyć się i przebrać. Zaczęłam robić makijaż. Mocniejszy. Tak jak zaczęłam. Chcę spodobać się ludziom i Harry'emu. Mojemu CHŁOPAKOWI. Jeju jak to cudownie brzmi.

Od: Harry.
"Przyjadę po ciebie ;)"

Do: Harry.
"Ok :*"

 Zablokowałam telefon i wsadziłam go do kieszeni. Westchnęłam i poprawiłam włosy. Założyłam na nie czapkę. Zniszczyła wszystko, więc z jękiem pozbyłam się jej.
Zeszłam na dół. Jai i Luke też przygotowywali się. Czasami zaszczycą nauczycieli swoją obecnością na lekcji. To jest rzadki przypadek. Nauczyciele odpuszczają, bo cały czas są w trasie i na naukę mają mało czasu. Niby robią to mobilnie. Nie chce mi się w to wierzyć. Oni są zbyt leniwi na takie rzeczy. Nauka dla nich to pewnie czarna magia.
Dlaczego ja się nad tym tak rozczulam? Przecież to ich sprawa nie moja. Niby są dorośli i niby wiedzą co robią.

Poszłam do kuchni zjeść coś. Zrobiłam sobie dwie kanapki i herbatę. Zjadłam wszystko szybko, a herbatą delektowałam się. Małymi łyczkami piłam ciepły napój. Poparzyłam się przy tym, no ale trudno.

Dochodziła godzina 8. Spóźnię się. Wybiegłam szybko z domu i pognałam do szkoły. Cudem weszłam z dzwonkiem.
Wrzuciłam szybko plecak do szafki. Wzięłam głęboki wdech i poszłam na duży hol. Pełno ludzi łaziło gdzie popadnie. Zaraz miał odbyć się apel. Jak zwykle jakieś przedstawienia, których i tak nikt nie będzie oglądał. Potem rozdanie wyróżnionych świadectw. Na co komu to? Znowu będę musiała wyłazić.
Zauważyłam , że Bailey siedziała z Rose. Rose to ruda dziewczyna. Przyjaźni się z elitą. Największa plotkara, ale mimo to jest spoko. Siedzę z nią na fizyce i matmie.
Leight-Anne jako Lily Black
Usiadłam na ławce i wyciągnęłam telefon. Wszyscy ludzie ubrani tak samo. Biało czarno tutaj. Moja koszula jest identycznego koloru.
Usiadła koło mnie Lily.
-Siemka.- przywitałam się.
-Bailey ukradła mi przyjaciółkę.- burknęła. Spojrzałam na nią.
-Wkurzyła się, bo pojechałam z kumplami do ich domu i schlałam się. Przeszkadza jej, że zmieniłam styl.- zaczęła patrzeć jak jestem ubrana. Zaśmiałam się.
-Nie pomyślałabym, że się tak ubierasz... Teraz wyglądasz lepiej.- stwierdziła. Posłałam jej uśmiech.
-Zniknęła cnotka Aggie.- zaczęłyśmy się śmiać.
Lily nie dość, że jest ładna to utalentowana. Nie wiem czy śpiewa czy rapuje. Wiem, że ma w tym talent. Wie co robi.
-Wkurzyłam się na Blance.- pokiwałam głową na jej słowa.
-Też tak miałam. Teraz mam ją w dupie. Udaje kogoś kim nie jest. Trudno.- wzruszyłam ramionami. Rozebrzmiały dwa dzwonki informujące, że apel. Każdy ustawił się w rzędzie. Stałam koło Lily. Z drugiej strony jakiś chłopak. Nigdy z nim nie gadałam.
Wyróżniałam się. Każdy nauczyciel się patrzył na mnie. Każdego zdziwiła moja mała przemiana.
Rozdawanie świadectw.
-Aggie Brooks.- uśmiechnęłam się pod nosem. Poszłam na środek odebrać to co moje. Dyrektor obciął mnie wzrokiem. Spojrzałam na spodnie.
-Coś nie tak?-zapytałam się. Pokręcił głową. -Tak myślałam.- dał mi papier. Dostałam wiadomość. Poznałam po wibracjach w mojej kieszeni. Skrycie wyciągnęłam telefon.

Od: Harry.
"Czekam :*"

Do: Harry.
"Zaraz ucieknę. Bądź pod szkołą, włącz na fula muzykę. Tak by każdy odczytał"

Ledwo odpisałam. Spojrzałam za okno. Harry już podjechał. Po chwili włączył na cały głos Blonde "I Loved You". Każdy spojrzał za okno. Odwróciłam się i uciekłam na piętro. Szybko wyciągnęłam plecak i wyciągnęłam fajkę. Robiłam to tak szybko. Wsadziłam szluga między wargi i odpaliłam.
Uciekłam do Harry'ego. Zaczęłam się śmiać gdy nauczyciele wyszli.Wsiadłam do auta. Harry śmiał się. Pocałowałam go w policzek. Odjechał spod szkoły.
-Gdzie jedziemy?- zapytał się w drodze. Otworzyłam okno i wyciągnęłam na zewnątrz nogi. Oparłam się o Styles'a siedzenie.
-Wolność! Przed siebie!- rozkazałam mu. Zaśmiał się. Ściszył muzykę. Chciał ze mną porozmawiać.
-Dlaczego się zmieniłaś?- zapytał się. Spojrzałam na niego.
-Widać potrzebowałam przemiany... Jak was poznałam coś we mnie pękło. Wreszcie zbuntowałam się przeciwko braciom. Wreszcie czuję , że żyję. Nie wiszę nad książkami i już nie jestem nieśmiała. Nareszcie poczułam się kimś.- odpowiedziałam zgodnie z prawdą. Nie tęsknie za kujonką Aggie. Wyrzuciłam peta za okno.
-Taka mi się podobasz... Nie lubię cnotek.- stwierdził.
Zaczęliśmy się śmiać i śpiewaliśmy 'Nobody To Love'.
-Jedziemy gdzieś popływać?- zapytał się po chwili.
-Podjedźmy do domu... Przebiorę się.- pokiwał głową. Odwiózł mnie do domu. Po cichu poszłam do pokoju. Przebrałam się w jakiś strój, a na to luźną sukienkę. Włosy związałam w koka. Beau wszedł do mojego pokoju. Spojrzałam na niego odpowiednio.
-Napisali mi... Czemu uciekłaś?- zapytał się.
-Harry szybciej po mnie przyjechał, więc postanowiłam uciec.- poprawiałam się przed lustrem. On oparł się o futrynę. Spojrzałam na niego. -Możesz mnie puścić?- zapytałam się. Pokiwał głową i mnie puścił. -Dzięki.- mruknęłam i poszłam na dwór. Czekałam na Harry'ego. Beau jednak się nie poddał.
-Mama jeszcze nie wie.- mruknął.
-O ucieczce i tak się dowie... Nie wiem już czego mama ma nie wiedzieć?- podkreśliłam ostatnie zdanie. Podrapałam się po karku.
-Nie wie jeszcze jak się zachowujesz... Dalej myśli , że jesteś grzeczną dziewczynką.- prychnęłam na jego słowa.
-To poinformuj ją jak najszybciej. O! Jest Harry.- zaczęłam iść do auta. Usiadłam na miejscu pasażera. Westchnęłam.
-Siema!- usłyszałam z tyłu. Siedział tam Niall, Zayn i Louis.
-Hej... Gdzie zgubiliście Liam'a?- zapytałam się. Wybuchli śmiechem. Spojrzałam na Styles'a , który kręcił głową.
-Nadszedł sezon letni... Zachorował. On jest chory w każdy sezon. Musi być raz przeziębiony  w wiosnę, lato , jesień i zimę.- powiedział Zayn.
-Tak Zayn... Wiem jakie są pory roku.- zażartowałam. Harry puścił muzykę. Nuciłam sobie tekst. Wiadomość.

Od: Nieznany
Tutaj Lily. W szkole robią dym z twojej ucieczki xD

Do: Lily <3
Haha i tak ma być ;3

Od: Lily <3
To rozumiem. Numer wyciągnięty od twojego brata. ;D

Do: Lily <3
Spoko ;)

Schowałam telefon do plecaka. Chyba znalazłam wreszcie kogoś normalnego. Kolejna wiadomość. Zirytowana wyciągnęłam telefon.

Od: Mama.
Bruno przyjeżdża. 

Do: Mama.
Dzisiaj?

Od: Mama.
Tak. Nie wiem gdzie jesteś, ale wróć wieczorem.

Do: Mama.
Ok ;P

Bruno to mój kuzyn (wymyśliłam go `Adventure). Każdej się podoba, a zaś ja się z nim przyjaźnię. Nie zwierzam mu się. Nie ufam mu do takiego stopnia. Jest spoko. Nie lubi Beau, a Luke'a i Jai'a trawi. Nie rozumiem ich... Nie lubią się, a razem grają w... dajmy np. kosza czy nogę.
-Jesteśmy!- powiedział Harry i jednocześnie uderzył dłonią w kierownicę. Wyszliśmy z auta. Byliśmy na basenie. Pełno ślizgawek i skoczni. Oczywiście każda ślizgawka moja. Nawet ta najdłuższa. Styles objął mnie. -Nad czym tak myślisz?- zapytał się.
-Że mam ochotę zjechać po każdej ślizgawce...- zaśmiał się.
-Jadę z tobą.- poszliśmy wykupić karnety i mogliśmy zająć miejsce. Rozłożyliśmy ręczniki. Sukienkę ściągnęłam przy chłopakach. Nie wstydziłam się ich.
Czekałam aż oni będą gotowi. Spojrzałam na Hazze. Męczył się ze złożeniem koszulki. Podeszłam do niego i pomogłam mu.
-Chciałem wyjść ... a tam... Każdy wie, że nie sprzątam za sobą.- zaśmiałam się. Chłopacy uciekli na skocznie. Ja z Harry'm poszliśmy do wody.
Weszłam po kostki.
-Jaka zimna.- mruknęłam. Harry wbiegł jak oparzony. Ochlapał mnie przy tym. Jęknęłam gdy kropelki spadły na mój brzuch.
Byłam już w wodzie do większej połowy łydek.
-Idziesz?- zapytał się. Był już cały mokry.
-Zimna jest...- zrobiłam małego kroczka. On westchnął i zaczął iść w moją stronę. Przerzucił mnie przez ramię. -Harry puść mnie w tej chwili!- krzyczałam. Szedł ze mną na najgłębszą wodę. Każdy się na nas patrzył. Chciał mnie puścić, ale ja trzymałam się mocno jego szyi.
-Udusisz mnie...- zaśmiał się. Puściłam go i wpadłam do zimnej wody. Nie czułam gruntu, więc Styles pomógł mi się wynurzyć.
-Ostatni raz tak robisz!- krzyknęłam. Zaczął się śmiać.
-I tak wiem, że mnie kochasz.- przyciągnął mnie do siebie. Pocałował mnie w policzek. Wywróciłam oczami.
Poszliśmy na ślizgawkę. Ratownik nie pozwolił nam we dwoje zjechać, więc Styles czekał na mnie w połowie. Gdy byłam już za jego plecami mocno się w niego wtuliłam.

Zmęczeni poszliśmy na ręczniki. Zdecydowałam się opalać. Harry opierał się o łokcie i patrzył co ludzie robią. Ktoś zasłonił mi światło. Otworzyłam oczy i zobaczyłam Zayn'a. Jego włosy opadały na czoło.
-Idziecie poskakać?- ja pokręciłam głową. Mój chłopak poszedł. Nudziło go pewnie leżenie.
Wyciągnęłam telefon.

Od: Jai.
Gdzie jesteś?

Do: Jai.
Po cholerę ci to wiedzieć? ;P

Od: Jai.
Mama chce wiedzieć... Napisz przynajmniej dla niej.

Do: Jai.
Pojechałam na basen z chłopakami. Nie bój się... wrócę.

Od: Jai.
Ok. Mama mówi, żebyś uważała na siebie.

Do: Jai.
Beau powiedział?

Od: Jai.
O czym?

Zablokowałam telefon. Nie odpisywałam na kolejne wiadomości. Cieszyłam się słońcem.
Założyłam na nos okulary Styles'a.

Chłopaki wrócili w całym składzie po długim czasie. Opalałam plecy kiedy poczułam na sobie jakąś osobę. Czułam jak całuje mnie w policzek.
-Harry złaś ze mnie!- krzyknęłam. Spadł na miejsce obok. Przeniosłam się do pozycji siedzącej. Niall oglądał się za dziewczynami, a Zayn zaczepiał Louis'a, bo znalazł sobie dziewczynę. Wyciągnęłam telefon, ponownie. Cisza. Nic się nie dzieje. Tym lepiej dla mnie.
-Co powiecie na powrót? Jestem cholernie zmęczony.- zapytał się Niall. Pokiwałam głową. Zaczęliśmy się zbierać. Cieszyłam się w głębi duszy jak dziecko. Mój strój wysechł na słońcu. Jedyny plus.
Założyłam sukienkę i zaczęłam zbierać rzeczy. Ręczniki były chłopaków.
-Ej masz moje okulary?!- jęknął Harry. Zaśmiałam się.
-Już są moje.- podniosłam je do góry i mrugnęłam. Zgarnęłam nimi włosy z czoła. Harry objął mnie ramieniem. Zaczęliśmy wracać do domu.

***
Przebrałam się w dres. Już było późne popołudnie , a Bruna dalej nie ma. Wyszłam na dwór na ławkę. Bailey szła w grupce z popularnymi. 
Wysłałam zdjęcie Harry'emu, z którym jestem na bieżąco. 

Do: Harry <3
Znalazła lepszych ;)

Od: Harry <3
Myliłem się co do niej ;(

Do: Harry <3
Pewnie uważałeś, że jest lepsza ode mnie?

Od: Harry <3
Przepraszam ;(

Do: Harry <3
Zawsze tak jest. ;*

Właśnie przyjechał Bruno. Zmienił się.
_____________________________________
Jest spóźniony rozdział!
No, ale jest.
Dzisiaj starałam się by był dłuższy.
Przepraszam, że tyle nie daję, ale nie mam czasu.
W szkole męczą nas nauką i mam czas napisać coś na wattpadzie.
Nawet nie.
Dlatego spóźniam się z rozdziałami.
Usunęłam parę niepotrzebnych blogów. Zaczęłam skupiać się na tych "najlepszych" dla mnie.
Do następnego :*