piątek, 3 kwietnia 2015

Rozdział 7

>klik<

Nie poznałam go. On mnie chyba też. Patrzyliśmy się na siebie zdumieni. Nie wiedziałam co powiedzieć. Na prawdę dużo czasu minęło od ostatniego spotkania. No bynajmniej dla mnie dużo minęło.
-Czy to ta Aggie Brooks?- zdziwił się.
-Tak to ta Aggie Brooks.- zaśmiałam się. Podszedł do mnie i przytulił do siebie. Odwzajemniłam uścisk.
Usiedliśmy na schodach.
Dostałam wiadomość.

Od: Harry.
Aggie musimy się spotkać ;'(

Do: Harry.
Kuzyn jest nie mogę ;(

Od: Harry.
Ale to ważne. Przyjdź z nim. ;/

-Bruno pójdziesz gdzieś ze mną?- zapytałam się. Zaśmiał się i pokiwał głową. Podniosłam się, a on za mną. Spojrzał na mnie zdziwiony.
-Nie idziesz się zapytać?- wybuchłam śmiechem.
-Zmieniłam się... Chodź.- pociągnęłam go za nadgarstek. Poszliśmy do domu chłopaków. Zapukałam do drzwi. Mój kuzyn stał za mną.
Harry otworzył drzwi i rzucił się na mnie. Mocno mnie przytulił. Schował twarz w zagłębieniu mojej szyi.
-Harry co się dzieje?- zapytałam się. Jęknął coś pod nosem. Kazał nam wejść. Dopiero płakał. Ściągnęliśmy buty i poszliśmy do salonu. Louis chował twarz w dłoniach, Liam łaził niespokojnie po pokoju, a Niall przytulał się do Lou. Usiadłam koło blondyna. Bruno koło mnie. Spojrzałam na chłopaka zdziwiona. Miał taki sam wyraz twarzy. Harold wrócił do pomieszczenia. -Co się dzieje?- zapytałam się z naciskiem. Liam i mój chłopak spojrzeli na mnie.
-Bo Zayn...- powiedział Harry. Nie dokończył.
-Ag... Zayn odszedł z zespołu. Powiedział , że nie ma siły...- dokończył za niego Liam. Niall głośniej łkał. Objęłam go, a ten wtulił się teraz we mnie. Bruno cały czas nie wiedział o co chodzi.
Mi też chciało się płakać.
-Gdzie jest teraz?- zapytałam się.
-Zayn?- zapytał się Liam. Pokiwałam głową.
-Wyjechał. Nie zwracaliśmy uwagi na to gdzie jest.- pokręcił głową.
-Jak on uciekł? Przecież był z nami na basenie. Świetnie się bawiliśmy!- z mojego oka popłynęła łza, którą szybko starłam. Spuściłam głową. Nie wiedziałam, że chłopaki będą tak przeżywać, że ktoś odejdzie z zespołu. Myślałam, że są twardzi. Za dużo myślę. Chłopaki są wrażliwi i tyle. Nic na to nie poradzę.
Ktoś zaczął dobijać się do drzwi. Harry poszedł otworzyć.
-Gdzie jest Zayn?!- krzyczała jakaś dziewczyna. Mój chłopak coś powiedział. Stukot obcasów i ktoś wszedł do salonu. Bailey. Spojrzałam na nią gniewnie i mocniej przytuliłam Niall'a.
-Aggie ja wracam... Beau napisał.- pokazał wiadomość, której i tak nie przeczytałam. Pokiwałam tylko głową. Chłopak podniósł się i wyszedł.
-Gdzie on jest?!- coś mnie ominęło?
-Blanca uspokój się... On z tobą nie był... On ma dziewczynę w Londynie.- patrzyła się zszokowana na Styles'a. Kręciła głową.
-Okłamał mnie... Cholera! Dupek!- wrzeszczała. Nie wiedziałam, że w ciągu kilku sekund wszystko musi się zmienić. Chciał spędzić z nami czas i odejść w spokoju. Boli </3.
Pokręciłam głową i dałam upust emocją. Nie łkałam, tylko pozwoliłam by łzy leciały spokojnie. Położyłam głowę na ramieniu blondyna. Związałam się z nimi. Są moimi przyjaciółmi.

Beau's POV:
Bruno wrócił , a Aggie dalej nie ma. Mam dość okłamywania mamy.
W moim pokoju siedzieli bliźniacy, James, Skip i Bruno. Usiadłem koło kuzyna.
-Co z Ag?- zapytałem się.
-Poszedłem z nimi do jakiegoś domu. Wszyscy płakali i jakiś Zayn odszedł z zespołu. Nie czaje zbytnio.- powiedział. Pokręciłem głową.
-Aggie się załamie... Po co ona się z nimi zadaje?!- powiedziałem głośno. Zacząłem chodzić po pokoju nie spokojny.
-Beau mam pomysł!- krzyknął Skip.
-Dawaj.- ponagliłem go. Zaśmiał się.
-Może ja i James odciągniemy ją? Wam nie ufa totalnie, a nas toleruje. Zagadamy odpowiednio i pomożemy. Przecież i tak nie mamy co nagrywać.- westchnąłem.
-Za 2 dni przyjeżdżają Johnson i Gilinsky (ha ha musiałam <3 `Adventure).- stwierdził Luke. Pokiwałem głową. Wziąłem telefon i napisałem do siostry by wróciła. Na prawdę powinniśmy się zmienić. Jesteśmy dla niej okropni. Nawet gorzej. Na każdym kroku robimy jej coś co ją rani. Dopiero teraz to sobie uświadomiłem. Byłem okropny, ale teraz zmienię się. Będę lepszym bratem. Boże! Jakie zwierzenia. Nie wierzę ,że robię się taką ciotą.
Nigdy taki nie byłem.
Poszedłem do łazienki za potrzebą. Przystanąłem przy lustrze. Tak jestem ciotą. Umyłem dłonie. Coś przykuło moją uwagę. Jakieś pudełko w kosmetyczce Ag. Wyciągnąłem pudełko. Fajki. Schowałem do tylnej kieszeni. Nie będzie jarać.
Poszedłem do chłopaków. Usiadłem na łóżku. Było już ciemno.
-To my się zbieramy.- powiedział James. Daniel podniósł się za nim. Przybiliśmy po piątce i odprowadziliśmy na dół. Wróciłem do swojego ciasnego pokoju.Usiadłem na łóżku. Schowałem twarz w dłoniach. Idę jej szukać. No w sensie wiem gdzie jest. Może być w jednym miejscu. Chata tych idiotów.
Ubrałem bluzę i wyszedłem z pokoju. Pobiegłem ubrać buty.
-Gdzie idziesz?- zapytała się mama. Wcisnąłem nogę w buta.
-Idę po Aggie.- spojrzała na mnie zdziwiona. Wzruszyłem ramionami.-Nie będzie się z nimi zadawać.- odwróciłem się by otworzyć drzwi. Mama zatrzymała mnie łapiąc moje ramię. Odwróciłem się.
-Dlaczego to ukrywasz?- zapytała się lekko smutna. Spojrzałem na nią odpowiednio. Nie wiem o co jej chodzi. -Dlaczego nie powiedziałeś , że palisz?- odwróciła mnie i wyciągnęła paczkę. Była pognieciona. Pokręciłem głową. Dobra będę ją na początku kryć.
-Przepraszam... Nie chciałem mówić byś nie zadręczała mnie.- skłamałem. Oddała mi paczkę.
-Jesteś pełnoletni.- uniosła dłonie do góry poddając się. Wyszedłem na dwór. Było już ciemniej. Poszedłem do ich domu. Przystanąłem przy drzwiach. Zapukałem dość mocno. Pod drzwiami ktoś chrząknął. Otworzył mi ten cały Harry od Ag.
-Jest Aggie?- zapytałem się. Był czymś smutny.
-Jest, ale nie ma zamiaru wracać. Powiedz, że zostaje na noc.- stwierdził. Machnął na koniec ręką. Pokręciłem głową i zaśmiałem się kpiąco.
-Wraca do domu... Naszej mamie niezbyt podoba się to jak zaczęła znikać.- kolejne kłamstwo. Chociaż może tak być. Mama nigdy nie zwierza się nam z uczuć. Nie chce narzucać nam innych problemów. Wie, że mamy swoje. Nawet dobrze.
-Nie ma humory by wrócić ok? Wszyscy dzisiaj nie mam humoru gościu! Jutro wróci. Nie bój się. Nic jej nie zrobię.- pokręciłem głową.
-Ma wracać. Wali mnie to co ty uważasz. Moja siostra w tej chwili ma wrócić do domu.- rozbawiony pokręcił głową.
-Nagle jest siostrą... Nagle zaczęliście ją zauważać. Pierdol się Brooks.- zamknął mi drzwi przed nosem. Cholera! Usiadłem na schodach i wyciągnąłem telefon. Wybrałem jej numer. Wyłączony telefon... Zajebiście.
Wróciłem do domu. Byłem wkurzony. Jakiś idiota będzie rozkazywać. Zajebiście.
Rzuciłem buty w ścianę. Poszedłem do kuchni. Mama tam robiła.
-Co się dzieje?- zapytała się. Jak zwykle wyciągnąłem nóż i z całej siły wbiłem go w deskę do krojenia. Moje nerwy wtedy puszczają. Uspokajam się.
-Zostaje u nich na noc...- syknąłem. Ona oparła się o blat i wpatrywała się we mnie.
-Co się z nią dzieje?- zapytała się. -Kiedyś była lepsza... Nieśmiała i dobrze się uczyła. Nie uciekała ze szkoły. Nigdy.- powiedziała.
-Wiesz już?- pokiwała głową. -Luke mówił, że wyszła na środek i wtedy ktoś puścił głośną muzykę. Nie było już jej tylko uciekła.- musiałem.
-Mam dość. Nie daję rady już z wami.- poszła do swojego pokoju. Jak zwykle gdy denerwowała się na nas. Wtedy Aggie lizus chodziła do niej. Pocieszała ją. Teraz kto pójdzie? Nikt.
Do pomieszczenia wszedł Bruno. Nie odzywał się do mnie tylko wziął coś do picia. Odprowadziłem go wzrokiem. Wróciłem do pokoju. Położyłem się na łóżku.
_______________________________________
Dzisiaj krótki z powodu tego, że jestem chora ;(
Zapraszam na wattpada. W którymś jest. <3
dO NN :*

2 komentarze: